Jesteś niezalogowany
NOWE KONTO

      Zapomniałem hasło/login


ä ß ö ü ą ę ś ć ł ń ó ż ź
Nie znaleziono żadnego obiektu
opcje zaawansowane
Wyczyść




Kościół Podwyższenia Krzyża Świętego, Żelowice
mietok - Administrator: Jeszcze, nie. Dopóki jest w wynikach, musi pozostać z takim przypisaniem jakie było w konkursie. Inaczej "buźki będą czerwone", a nie o to chodzi :)
Dom nr 2 (dawna karczma), Karnków
mietok - Administrator: Pierwsza archiwalna pocztówka z miejscowości.
Dom Książąt Brzeskich, ul. Książąt Brzeskich, Strzelin
AlCobo: Dźwignąć z takiej ruiny to wielka sztuka. Wziął się za to ktoś konkretny i odważny, bo takie jest zostawienie elewacji zgodnie z upływem czasu i historii, bez poprawiania czegokolwiek, i zestawienie z nową górą, co wygląda lepiej niż oryginał. Kwestia gustu, być może, ale kwestia szacunku na pewno. Nie ma czarnej blachy.
Pałac Borek Strzeliński, ul. Floriana św., Borek Strzeliński
Cezary Kabała: Mieszkałem tam kiedyś całe pół roku (na praktyce w 1991 roku), ale wówczas nie prezentował się tak okazale... Ciekawe czy park i folwark też udało się choć w części uratować? Zamieściłem dla ewentualnego porównania zdjęcie zaniedbanego parku (z 1991).
2017-2018 Przebudowa dworca, Strzelin
ragnar - Administrator: Wygląda na osuszanie fundamentów.
Okręgowa Spółdzielnia Mleczarska  Dagny (dawna), ul. Borowska, Pęcz
mietok - Administrator: Odpisałem od niezidentyfikowanych. Teraz mamy produkt finalny w postaci pocztówki i materiał do jej powstania. Super !

Ostatnio dodane
znaczniki do mapy

maras - Administrator
maras - Administrator
ragnar - Administrator
maras - Administrator
maras - Administrator
maras - Administrator
maras - Administrator
maras - Administrator
maras - Administrator
maras - Administrator
maras - Administrator
maras - Administrator
maras - Administrator
maras - Administrator
maras - Administrator
maras - Administrator
maras - Administrator
TW40
TW40
TW40
TW40

Ostatnio wyszukiwane hasła


 
 
 
 
Wspomnienia dawnego mieszkańca Strehlen, Fritza Mosesa. Część 3
W tłumaczeniu z niemieckiego: Violetta Misa-Pachut
Autor: mietok - Administrator°, Data dodania: 2015-09-28 18:12:24, Aktualizacja: 2016-01-24 13:24:45, Odsłon: 1256

Rodzina Mosesa, mimo nazwiska "Mojżesz" nie była żydowska. Ich przodkowie byli pochodzenia husyckiego.

"Rodzina Mosesa, mimo nazwiska "Mojżesz" nie była żydowska. Ich przodkowie  byli pochodzenia husyckiego. Urzędnicza machina „Trzeciej Rzeszy” naciskała, aby zmienili nazwisko. Jednak stanowczo się temu sprzeciwili i w związku z tym od 1933r. spotykały ich  nieprzyjemności. Miały one różny charakter. Zdarzyło się, że pewnego dnia przed ich piekarnią zostały wylane ekstrementy.  A mały Fritz był wielokrotnie w szkole wyśmiewany i przezywany Abrahamem czy Pinkusem. Taka sytuacja trwała do przełomu 1941/1942 roku, kiedy to Niemcy zostały „oczyszczone” z  Żydów."   - Ciąg dalszy wspomnień Fritza.


W 1941r zmarła moja prababcia Maria Moses. W chwili śmierci miała 90 lat. Ja i moja siostra Ruth bardzo ją opłakiwaliśmy. Ostatnie lata życia moja prababcia spędziła w Domu Starców (Domu Emerytów) przy ul. Frankensteinerstrasse (obecna Ząbkowicka, budynek szkoły) i tam ją często odwiedzaliśmy. Przynosiliśmy jej różne słodkości z piekarni i słuchaliśmy jej opowieści z dawnych czasów. Szczególnie lubiliśmy opowieści o jej dziadku. Na stoliku nocnym przy łóżku moja babcia miała Biblię i butelkę nalewki (eliksiru). Codziennie rano i wieczorem wypijała kieliszek tej mikstury. Jak mówiła, jest to połączenie przyjemności duchowej i intelektualnej. Wydaje mi się, że to właśnie dzięki temu eliksirowi dożyła tak sędziwego wieku. Babcia została pochowana na cmentarzu ewangelicko - reformowanym na Starym Mieście (Cmentarz "Braci Czeskich").


 
 

 

Do dnia dzisiejszego, zachował się grób, chyba kogoś z rodziny Fritza.


           W "Strehlener Tageblatt" coraz częściej pojawiały się nekrologi informujące o śmierci na froncie młodych Niemców biorących udział w wojnie. Z mojego otoczenia zginął Ulli Pusch, młodszy syn gospodarzy Marienbergu (Góra Parkowa). Rodzice jego dostali informację, że zginął pod Stalingradem. Ulli był bardzo pilnym i pracowitym uczniem. Studiował we Wrocławiu na Politechnice, a nocami pracował w fabryce wagonów Linke- Hoffmana. Kiedy skończył 18 lat uzyskał dyplom inżyniera. Potem zgłosił się na ochotnika na front i został wysłany na Wschód. Zginął pod Stalingradem. Jego matka, a moja ciocia Martl wierzyła uparcie w powrót syna.

                W ostatnich dniach wojny niemieccy dygnitarze i przywódcy powoli zdawali sobie sprawę, że zbliża się koniec III Rzeszy.  Jeden z moich kolegów ze szkoły podstawowej, syn pracownika kamieniołomów został aresztowany w marcu 1945r. przez patrol Volkssturmu. Jaki był powód aresztowania? Chłopak postanowił pomóc rannym żołnierzom niemieckim, zgromadzonym w domach pracowników kamieniołomów i zorganizować pomoc w postaci brakujących materiałów opatrunkowych, materacy do spania, itp. W tym celu włamał się do opuszczonej już wtedy willi przy ulicy Frankensteinerstrasse (Ząbkowicka). Niedawno wyjechała stąd niemiecka rodzina Asser - Scholz. Dom stał pusty. Mój przyjaciel postanowił wynieść pozostawione tam materace i w ten sposób zapewnić minimalny komfort rannym żołnierzom. Niestety, jako syn komunisty, został aresztowany w trakcie dokonywania grabieży i umieszczony w piwnicy kamiennego kościoła (dosłownie:" Steinkirche", myślę, że mowa tu o kościele św. Gotarda) razem z dwoma polskimi więźniami. Polacy mieli zostać powieszeni następnego dnia. Mój przyjaciel dostał wybór: albo zostanie powieszony, albo skierowany na front wschodni. Oczywiście wybrał tę drugą możliwość. Więzieni Polacy zostali powieszeni następnego dnia na rogu Zenau (dosłownie: Zenau – Eck. Na zdjęciu przedstawiającym Hotel Central w Strzelinie znajduje się nazwisko właściciela (hotelu, sklepu?) brzmiące Gustaw Zenau.  Może to jest właśnie miejsce egzekucji).


 

Prawdopodobnie, jeszcze po zakończeniu II wś na obecnym pl.1 Maja stała szubienica.


               I jeszcze jedna historia z przełomu 1943/44, potwierdzona przez kilku świadków. Mieszkający w Strzelinie więźniowie z różnych krajów, w tym Polacy (najpewniej pracownicy przymusowi) nie mieli drewna ani węgla, bardzo marzli i chorowali. Pilnujący ich podczas pracy sierżant pozwolił im zabrać trochę drewna. Strzelińscy naziści zwolnili go za to z pracy i karnie przenieśli na front. Niedługo potem zginął zdradziecko postrzelony w tył głowy.

CDN


Tłumaczenie:  Violetta Misa-Pachut

Serdeczne podziękowania dla Pani Violetty za  udostępnienie tekstu na stronie: http://dolny-slask.org.pl/

mietok - Administrator


/ /
maras - Administrator | 2015-09-29 09:15:56
Bardzo cenne!
zonia | 2015-09-29 09:47:06
Czekam z niecierpliwością na dalszy ciąg.
mietok - Administrator | 2015-10-06 19:51:17
.ok .......:)