DST
 
Polski Deutsch

Jesteś niezalogowany
NOWE KONTO



ä ß ö ü ą ę ś ć ł ń ó ż ź

Nie znaleziono żadnego obiektu
Szukaj Wyczyść

 
 
 
 
Mówiła o skarbie..............
Autor: mietok - Administrator°, Data dodania: 2015-11-20 19:43:21, Aktualizacja: 2015-11-20 21:33:11, Odsłon: 1206

Okolice Strzelina, oddalonego zaledwie 30 km od Wrocławia, usiane sa tajemnicami ostatniej wojny.

Mówiła o skarbie.................................

Okolice Strzelina, oddalonego zaledwie 30 km od Wrocławia, usiane sa tajemnicami ostatniej wojny. Pasma wzgórz kryja w sobie niezliczone ilości poniemieckich umocnień, bunkrów, starych wyrobisk i sztolni. Do dzisiaj odnaleźć  tam można resztki sprzętu i uzbrojenia. Co jakiś czas teren przeszukiwany jest przez rozmaitych poszukiwaczy skarbów. Być może gdzieś tutaj ukryta jest bursztynowa komnata. Większość przedsięwzięć  rozbija się jednak o podstawowy problem - nie wiadomo gdzie dokładnie szukać. Brak bezpośrednich świadków minionych wydarzeń. W Samborowiczkach odnalazłem człowieka, który milczał przez prawie 50 lat, a wydaje się że wie dużo, bardzo dużo. Pan Leon K. mieszka w niewielkim, staym domu. Ot, dwa pokoje i stryszek. Ma już swoje lata, nie bardzo może chodzić koło gospodarstwa, ale pamięć pierwszych, powojennych dni została w nim żywa. Z trudem udało mi się namówić go do wspomnień.

- Przyjechałem tu i osiedliłem się jesienią 1945 roku - mówi.

- Pracowałem trochę tu, trochę tam. Dużo jeszcze było w okolicy Niemców, Czechów. Wszystko wymieszane. Dużo kobiet pracowało w lesie. Właśnie tam poznałem kiedyś trzy dziewczyny. Chyba Czeszki. w każdym razie po czesku mówiły. Mieszkały tu od dawna, przez cała wojnę. Trochę się zaprzyjaźniliśmy. W 1948 to było. Któraś miała urodziny, czy imieniny. Usiedliśmy w lesie przy wódce. W pewnej chwili jedna zapytała mnie czy chcę wiedzieć, gdzie tu jest skarb. Pewnie, że chciałem, byłem młody.

W tym miejscu zaczyna się opowieść dziewczyny.

- Była wtedy, jak się wydaje, jesień 1944 roku. Nie znamy dokładnie daty, ale z pewnością nie było jeszcze śniegu. Cały teren wokół masywu Gromnika otoczony był przez wojsko. Nikogo nie wpuszczano. Ludzie jednak zauważyli, że przez Strzelin, od strony Wrocławia zaczęły kursować duże wojskowe ciężarówki . Wjeżdżały w leśną drogę od leśniczówki  w Gościęcicach. Przez dwa tygodnie, cztery do pięciu samochodów dziennie. Nasza Czeszka, zaciekawiona tym, wybrała się z dwoma koleżankami do lasu. Na wspomnianej drodze zatrzymali je Niemcy, wsadzili do szoferki i zabrali ze sobą. Prawdopodobnie Wehrmacht, mundury mieli zielone. Wyladowali w lesie pod Gromnikiem. Oficer usiadł z dziewczynami na trawie, czymś je częstując, a żołnierze zaczęli wyładowywać drewniane skrzynie. Duże, brali je we dwóch i znosili do odległego może o 30 metrów wejścia do tunelu. Co znajdowało się we wnątrz, nie wiadomo. Nasza bohaterka udała  w pewnym momencie, że musi oddalić się za potrzebą i uciekła w kierunku wioski Kaczerki. Nigdy więcej nie widziała swoich koleżane


 

 

Widok na Gromnik -393 m.n.p.m.


- Czy Pan był w tym miejscu ? - pytam pana Leona.

- Tak, w 1948 roku. Właśnie po tych imieninach umówiłem się z dziewczyną i którejś niedzieli pojechaliśmy tam rowerami. To było z tej strony góry. Zostawiliśmy w lesie rowery i szliśmy pieszo, ale droga tam była twarda, bita. Teraz nie ma prawie śladu, bo traktory rozjechały. Wreszcie doszliśmy i Ona mówi: " O, w tym miejscu jest ten otwór". Był tam taki "szkarb" kamienny, cała reszta poniżej zasypana ziemią. Posadzili tam trzy buki. Zaraz obok był zrąb i wąwóz. Wtedy las był gładki, rzdkie drzewa. Teraz trudno poznać, wszystko pozarastało.

- I więcej już Pan nie chodził do lasu ?

- Nie było czasu szukać i strach był. Ona i jej ojciec mówili tak samo, że tam zaminowane jest wszystko. Zaraz po wojnie Niemcy zostawili tam jeszcze esesmanów do pilnowania, w lesie. Ale poszedłem tam jeszcze w 1950, zrobiłem szki - tu Pan Leon pokazuje odręczny rysunek na kartce złożonej we czworo. Wydaje się dość dokładny, ale nie pozwala mi zrobić zdjęcia.

- Czy nikt inny nie szukał wejścia do tunelu ?

- Nikt, bo nikt nie wiedział oprócz mnie i tej dziewczyny. Ona wyjechała na początku lat 50, do Niemiec, a ja przez ten czas nikomu nie powiedziałem. Człowiek myślał, że może na stare lata coś z tego będzie miał, jakby to teraz ktoś odkopał. Ale tam trzeba kilku ludzi, nie samemu, a miejsce dobrze pamiętam.

W domu pana Leona oglądam różne pamiątki znalezione w lesie. Jest między nimi "nieśmiertelnik", znaczek identyfikacyjny organizacji Todta, która w czasie II wojny zajmowała się budową umocnień i obiektów specjalnego przeznaczenia. Czy w okolicach Gromnika jest coś poza "normalnymi" bunkrami ? Być może. Jeżeli jednak zejdzie się z drogi między drzewa, od razu widać, że niezwykle trudno będzie cokolwiek odnaleźć. Las urósł, przyroda weszła w dawne linie okopów, liście przykryły ślady. W okolicy często pojawiają się turyści z Niemiec. Wielu z nich mieszkało tu przed wojną. Wielu jednak nie ogląda domów, idą do lasu.

                                                                                                                                                                                                                                             Jacek Rzepka

 

P.S. Imię i Nazwisko mego rozówcy i szczegóły umożliwiające jego identyfikację zostały zmienione.


Za: Magazyn  tygodnowy Gazety Robotniczej z dnia18.09.1992 r.


/ /
maras - Administrator | 2015-11-20 21:18:12
Okazuje się, że mamy wiele miejsc, gdzie jeszcze nie jedna skrywa się tajemnica...
wilk.wroclaw | 2015-11-20 21:50:52
Owszem. W tym temacie polecam -
netha | 2015-11-21 07:34:27
Bardzo ciekawa historia ... intrygująca ...
vmisa | 2015-11-22 07:54:34
Okolice Gromnika są pełne tajemnic. Słyszałam także o złożach uranu, potężnej narośli na drzewie (widziałam ją), która mogła oznaczać miejsce ukrycia np. skarbu.